IMG_0459

Nowa technologia amortyzacji – Brooks Glycerin MAX

Jak co roku, na początku sezonu pojawia się wysyp butów z dużą amortyzacją.

Brooks Glycerin Max to najnowsza propozycja od Brooks, stworzona dla biegaczy, którzy szukają maksymalnego komfortu i ochrony na długich treningach.

W tym modelu zastosowano najnowszą technologię DNA Tuned – podeszwę z pianki o dwóch różnych gęstościach. Pięta jest bardziej miękka, żeby lepiej tłumić wstrząsy, a przód bardziej sprężysty, co pomaga w dynamicznym wybiciu.

 

Górna część buta, czyli wygoda na najwyższym poziomie

Cała cholewka to techniczna siateczka, która dobrze dopasowuje się do stopy. Nic nie uwiera, nic nie przeszkadza – po prostu zakładasz i biegniesz. Materiał jest przewiewny, więc stopa się nie gotuje.

Kształt cholewki jest dość przestronny, zwłaszcza z przodu, co docenią biegacze z szerszą stopą. Dla mnie jedyny minus to niski zapiętek – nie każdemu może to pasować, ale można się przyzwyczaić. Poza tym cholewka jest naprawdę świetnie zaprojektowana i trudno się do czegokolwiek przyczepić.

 

Duża amortyzacja, ale swoje waży

Jak na but z taką amortyzacją, Glycerin Max jest dość ciężki – ale to norma w tej kategorii. W końcu jego zadaniem jest ochrona nóg na dłuższych i spokojniejszych biegach.

Dzięki piance DNA Tuned da się jednak trochę przyspieszyć. Nie mówię o tempach poniżej 4:00 min/km (choć pewnie znajdą się tacy, co w nich polecą), ale np. 4:30 min/km – w takim tempie sam je testowałem.

Na dystansie powyżej 15 km zaczyna się jednak czuć wagę buta i nawet sprężysta pianka nie jest w stanie tego w pełni zrekompensować.

 

Miękko, sprężyście i stabilnie

Pod względem odczuć na treningu – bardzo pozytywne zaskoczenie. Nie ma tu efektu „rozpływającej się” pianki, jak u niektórych producentów. Pianka o dwóch gęstościach robi robotę i trzyma swoje właściwości nawet na dłuższym dystansie.

Duży plus za zaokrąglony przód, który dodaje dynamiki i ułatwia przetaczanie stopy. Testowałem je na różnych nawierzchniach i muszę przyznać, że przyczepność jest świetna – nieważne, czy biegasz po asfalcie, szutrze, czy w deszczu.

 

A oto opinie moich podopiecznych po testach Glycerin MAX

 

Paulina 

Buty na pierwsze przymierzenie dość „dziwne”. Grubość pianki pod stopą w pierwszej chwili jest zaskakująca. Miałam obawy czy nie będzie lekkiego uczucia biegu na koturnie. I miłe zaskoczenie- buty jest bardzo miękki ale po pierwsze nie za miękki a po drugie najbardziej to czuć nie przy pięcie a w śródstopiu. But troszkę automatycznie wymusza bieg na śródstopie co jest na plus. Przy biegu jest uczucie mega amortyzacji ale nie przesadnej. Nie ma uczucia zapadnięcia się stopy i nie ma problemów z jej odbiciem. Jest bardzo stabilny. Na pewno chwilkę trzeba się do niego przyzwyczaić ale później to wynagradza. Jest na mojej liście do kupienia.

 

 

Jarek 

Miałem okazję pobiegać jeden trening w Brooks Glycerin MAX.

Mam 182 cm i 75kg. Poniżej wrażenia z treningu.

Co do wyglądu – biały dość ;). Dla mnie temat trochę drugoplanowy ale ogólnie but mi się podoba.

Sznurówki standardowe, nic specjalnego. Długość ok na zawiązanie podwójnej kokardki. Trochę starań musiałem włożyć w ciasne zasznurowanie ale nie więcej niż przy innych butach.

Po założeniu stopa czuje się jak w bamboszach. Cholewka bardzo wygodna, zapiętek nie naciska na achillesa – rewelka.

Przy temperaturze w okolicach zera, but okazał się cieplutki, co latem może być problemem a zimą jest nie do przecenienia.

Czuć różnicę wysokości, but jest na prawdę wysoki. Pomimo wysokości jest stabilnie i nieprzesadnie miękko.

To teraz o bieganiu. Na początek rozgrzewka w wolniutkim tempie. Pierwsze 2, 3 km było twardo i nudno, nic specjalnego sie nie działo. Potem sytuacja zmieniła się radykalnie. W okolicy 4 km albo but się “rozgrzał” 😉 i zmienił właściwości albo stopa nauczyła się czerpać z niego korzyści.

But stał się bardziej miękki i przy odbiciu zaczął oddawać energię wkładaną w niego przy lądowaniu.

Na podbiegach i sprintach spisały się bardzo dobrze. Dobre trzymanie nawierzchni, stabilność, doskonała amortyzacja niosły poczucie bezpieczeństwa w każdym kroku.

Dodatkowo zwrot energii przy wybiciu sprawiał że chciało się biec coraz szybciej, coraz mocniej na niego naciskać. Dla mnie bajka pod tym względem.

Na koniec treningu – 12km w butach zrobiło się delikatnie luźno ale nie na tyle aby skłoniło mnie do ich przesznurowania.

Czy pobiegłbym w nich zawody? 5, 10 i półmaraton – zdecydowanie bym próbował. Waham się co do maratonu czy nie okazałby się zbyt ciężkie na ostatnich 10 km.

Podsumowując, dla mnie, but na każdy trening i większość zawodów od wiosny do jesieni.

 

 

 

Michał 

Wczoraj dzięki uprzejmości Biegowy Wariat/Sklep Biegacza miałem okazję biegać w nowych Brooksach Glycerin MAX. O technologii ukrytej w tych butach możecie przeczytać w oficjalnych materiałach, jednak dopiero bezpośredni kontakt pozwala na odkrycie wszystkich właściwości. Przede wszystkim AMORTYZACJA; mam doświadczenie z butami o dużej amortyzacji konkurencyjnej marki ale w Brooksach to inny poziom – amortyzacja połączona ze stabilizacją. But nie pływa (w swojej miękkości), tylko ta miękkość jest pod bardzo dużą kontrolą. Sprawia to wrażenie dużej pewności podczas biegania; pomimo dość wysokiej podeszwy nigdy nie miałem wrażenia, że but jest niestabilny. Sama stopa trzyma się w bucie bardzo dobrze, przetoczenie następuję płynnie i komfortowo, jednocześnie dając poczucie rezerwy na szybsze bieganie 😊. Podeszwa jest optymalnie szeroka, co również wpływa na stabilność oraz pokryta jest gumą zapewniającą (sucho, +5 stC) bardzo dobrą przyczepność.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *