IMG_4164

Buntownik z wyboru, czyli New Balance Rebel V4

Buntownik z wyboru, czyli New Balance Rebel V4

Mój kontakt z Rebelem zaczął się w 2021 roku, kiedy to w drugiej edycji tego modelu pojawiła się pianka FuelCell – lekka i responsywna, która miała zrewolucjonizować buty treningowo-startowe marki New Balance.

Ach, co to był za but – lekki, przewiewny, dynamiczny i dość wymagający, bo z 6 mm dropem i zaliczany do kategorii butów minimalistycznych.

Po kilku latach znów mam możliwość go testować – tym razem w najnowszej odsłonie, choć sama konstrukcja zdążyła się już mocno zadomowić na rynku biegowym.

_________________________

Maksymalizm zawładnął każdym segmentem

Patrzę na obecną wersję buta i widzę, że poza nazwą niewiele zostało z tamtej pierwszej edycji. Ilość pianki jest ogromna – może nie aż tak jak w niektórych modelach konkurencji – ale w porównaniu do wcześniejszej wersji to przepaść.

Jedno się jednak nie zmieniło: 6 mm drop. Jest wyczuwalny, ale po kilku treningach but dobrze układa się do stopy i nie zwracam już na to uwagi.

 

Pianka FuelCell, czyli Peba w nowej odsłonie

Peba to dziś najbardziej rozpowszechniona pianka, wykorzystywana zarówno w butach startowych, jak i treningowo-startowych różnych marek. New Balance nazwał swoją wersję roboczo FuelCell i dostosował jej gęstość oraz strukturę do swoich potrzeb.

Po treningach, które już w tym bucie zrobiłem, mogę powiedzieć, że to świetny kompromis między dynamiką, izolacją od podłoża a codziennym komfortem. Dodatkowy plus – jest bardzo lekki. W moim rozmiarze (45 EU / 11 US) but waży tylko 229 g, co plasuje go w czołówce butów treningowo-startowych.

Plusem nowej konstrukcji będzie też wyraźnie lepsza żywotność. Moja wersja z 2021 roku wytrzymała zaledwie 450 km i nadawała się tylko na półkę – za mało pianki z przodu i zbyt miękka jej struktura.

Dla szerokiej stopy – idealny. Dla wąskiej – poszukaj gdzie indziej

Kopyto jest szerokie, co przekłada się na wysoki komfort użytkowania, niezależnie od długości treningu. Taśmy FantomFit na cholewce dobrze trzymają stopę i nie pozwalają jej “myszkować” na zakrętach. Zapiętek, mimo że nie jest sztywny, świetnie stabilizuje stopę i nie obciąża ścięgna Achillesa – co na długich jednostkach robi różnicę.

Czy cholewka ma wady? Ma – moim zdaniem jedną. Materiał, z którego została wykonana, jest po prostu sztywny. Może to przeszkadzać lub – co gorsza – powodować otarcia. Najlepiej przymierzyć but w skarpetach, w których najczęściej biegamy. U mnie uczucie sztywności zniknęło już na drugim treningu. Dorze jest też wziąć jeden rozmiar większy but ( rozmiar ) gdyż mocno zaciągnięty profil noska skraca długość buta.

Czas na trening

Lubię testować buty na różnych jednostkach treningowych – tylko wtedy da się dobrze ocenić ich wady i zalety. Rebel V4 to bardzo udana konstrukcja, która dla wprawionego amatora może być naprawdę uniwersalna.

Pierwszy trening zrobiłem w formie rozbiegania – 15 km w tempie 4:30, tętno 148. Kolejna jednostka to tempo narastające – i but bardzo chętnie “wchodził na obroty”. Początki w tempie 4:50 były nieco oporne, więc zacząłem od 4:40 i kończyłem na 4:20, a nawet szybciej.

Całość oceniam bardzo pozytywnie – but jest szeroki, bardzo stabilny, lekki, przewiewny, dynamiczny i co ważne – nie ślizga się na różnych nawierzchniach.

 

Dla kogo?

Na pewno dla ambitnych amatorów, którzy szukają uniwersalnego buta na większość jednostek treningowych – od rozbiegań, przez interwały, aż po starty w zawodach.

To też dobra opcja dla tych, którzy chcą szybkiego buta, ale niekoniecznie z płytką karbonową.

Czy polubiliśmy się z nowym Rebelem tak samo jak z poprzednikiem?

Czas pokaże – ale na ten moment ma wszystko to, co miał poprzednik… a nawet więcej.

 

                            W Sklep Biegacza masz rabat -15%  z kodem 

Tags: No tags

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *