IMG_4199

adidas Boston 10 szybki but po kilku treningach

adidas Adizero Boston 10 – strzał w 10, ale…. 

Słysząc od 9 lat słowo Boston na myśl biegaczy przychodził klasyczny but treningowo-startowy, czyli taki trochę bardziej “napompowany” Adios. Zewnętrznie bardzo mało od siebie się różniły. W Bostonie było więcej amortyzacji, czyli więcej kuleczek boost i to pod piętą. Podeszwa starych bostonów to system Torsion, a całość wyściełana była gumą Continental dla zachowania jak najlepszej przyczepności na każdej nawierzchni. Tak było przez 9 edycji, aż teraz przyszło NOWE. To już nie jest ewolucja buta, ale prawdziwa rewolucja ! Adidas “odkrył” Bostona na nowo, ale czy poza zmienionym wyglądem jest wciąż tak dobry jak był, a może nawet i lepszy? 

Oto test buta po więcej niż 100 wybieganych kilometrach i po różnorodnych jednostkach treningowych. 

Kultowy design

 

To czego nie można  zarzucić adidasowi, to że nie poszedł w futurystyczny design cholewki jak inne marki. Jest tu zachowany spokojny styl, a nawet mogę się pokusić o stwierdzenie, że jest nieco…retro. Od strony technicznej, cholewka jest połączeniem dwóch warstw meshu z nubukowym wykończeniem noska. Całość, jak podaje adidas, jest wykonana w technologii Primegreen, czyli z wysokiej jakości materiałów pochodzących z recyklingu. Generalnie rzecz biorąc, cholewka jest dosyć wąska i należy kupować te buty o jeden rozmiar większe. Tak dla zachowania pełnego komfortu podczas treningu, bo stopa z racji konstrukcji tego buta “lubi się” przesuwać do przodu. Dodam jeszcze, że cholewka ma dobrą wentylację i w chłodne dni w Bostonie było mi trochę chłodno, więc musiałem zakładać grubszą skarpetkę. Z drugiej jednak strony, dobrze to wróży oddychalności i przewiewności nowego Bostona w cieplejsze dni. 

Boost był i… się zmył 

Największą – jak dla mnie – ciekawostką było pozbycie się z buta pianki boost. I to nie tylko jej zminimalizowanie, ale wręcz całkowite usunięcie. Dla wzmocnienia przekazu, oświadczam  że pianki boost w bostonie w ogóle nie ma.. 🙂 Ale patrząc po moich treningach, to może nawet i dobrze, bo chyba nie chciałaby zanadto współpracować z widelcem z włókna szklanego ukrytym pomiędzy dwoma piankami. Po usunięciu boosta, za amortyzację i sprężystość nowego Bostona odpowiadają obecnie dwie inne pianki, czyli: LIGHTSTRIKE  i LIGHTSTRIKE PRO, a pomiędzy nimi umieszczono Energy Rods, tzn. wspomniany widelec.

 

No dobrze, ale jak się sprawuje to połączenie nowych pianek w codziennym użytkowaniu? 

Szczerze mówiąc, pierwsze treningi wcale nie były takie fascynujące, gdyż but jest sztywny i mocno izoluje od podłoża, co akurat dla mnie w porównaniu z poprzednimi wersjami jest na plus. Niestety na pierwszych treningach nie czułem żadnej super sprężystości, ani też lekkości, czy miękkości. Ot, po prostu następny twardy “klocek” do kolekcji biegowej. Ale potem się to zmieniło i zaczęła działać “magia” tego buta, gdyż im więcej kilometrów wybiegałem, tym but się coraz bardziej układał do stopy. Z treningu na trening robił się coraz bardziej komfortowy, miękki, dynamiczniejszy i chętniej współpracujący. I muszę stwierdzić, że teraz, po wybieganych już łącznie ponad 100 kilometrach jestem z niego bardzo zadowolony. 

Wszystko mam na widelcu

Nowe pianki to nie wszystko, bo z pomocą dla lepszego i bardziej dynamicznego wybicia przychodzi – ww. widelec,  czyli umieszczone pomiędzy piankami “widły” z włókna szklanego, które zapewniają lepsze i płynniejsze wybicie. Gdy pierwszy raz założyłem buty na stopy od razu poczułem słynną “kołyskę”, czyli usztywnienie przodostopia, które bardzo pomaga przy szybszych jednostkach treningowych.  Widelec nadaje nowemu Bostonowi dynamiki, a najlepiej czuć jego działanie po około 50 – 60 kilometrach łącznego biegu, czyli wówczas gdy nowa pianka się już ułoży. Poza tym, konstrukcja dość mocno wygiętego przodu buta ułatwia bieganie przez śródstopie, co dla wielu biegaczy będzie dodatkowym atutem. Dzięki czemu na treningach można się uczyć lepszego i dłuższego oraz bezpieczniejszego kroku biegowego. 

Szybki trening w nowych Bostonach ? Proszę bardzo, ale tylko na asfalcie lub tartanie, bo na pewno nie na bieżni mechanicznej. Jeżeli chodzi o mój trening to zacząłem od dwóch spokojnych jednostek po 12 kilometrów w tempie około 5:00 min/km. Wtedy but nie pokazywał swoich “cudownych” właściwości. Ot, zwykła “treningówka” i tyle, przy czym zaznaczę, że wcale nie lekka (jak na but treningowo-startowy, który określę jako… wagę ciężką). Dwie kolejne jednostki treningowe w drugim zakresie, czyli po 4:15 min/km i znów zero “magii”, żadnej nadzwyczajnej lekkości i sprężystości. Jestem jednak uparty, więc przyszedł czas na zabawę biegową. Byłem ciekaw jak nowy Boston radzi sobie w dość szybkich warunkach treningowych.  I tu zaczęła się wspomniana magia, bo but pokazał, że jest naprawdę szybki i nie taki “klocowaty” jak na początku i ma jednak power. Dodam tylko, że na liczniku było już ponad 70 kilometrów i dopiero wtedy zaczął się faktycznie układać, tak jak powinien. 

Potem był tartan, asfalt i kostka brukowa, i wszędzie było wręcz idealnie i dynamicznie. No, ale później przyszło niestety załamanie pogody i musiałem zrobić trening na bieżni mechanicznej.     I tu pojawił się “ZONK”, czyli – przegrzanie materiału. Trening był dość krótki, bo tylko cztery serie po 5 minut w tempie 3:50 min/km, ale to wystarczyło, by rzucić…cień na Bostona, który się po prostu “grzeje”, choć nie dlatego, że było zbyt ciepło w pomieszczeniu. Niestety jest to mocno odczuwalne i mało komfortowe.

Podsumowanie

Moim zdaniem, Adidas Boston 10 to jednak rewolucja, która została zamknięta w  trwałym i bardzo dynamicznym bucie. To rewolucja, a raczej ewolucja, która zachodzi powoli, i z każdym, kolejnym kilometrem but staje się coraz lepszy i bardziej pomocny w osiąganiu kolejnych celów i poprawianiu własnych wyników biegowych. 

Od czasu gdy Boston 10 znalazł się w mojej kolekcji obuwia biegowego stał się jednym z najchętniej zabieranych przeze mnie butów na codzienny trening. I to niekoniecznie, nie tylko na szybkie jednostki treningowe. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *