Pamiętam swoje pierwsze buty na maraton. Wtedy wybór padł na adidas Adizero Adios 3 buty z mocnym zacięciem na szybkość. Bezkompromisowe i dające dużą dawkę energii. Co prawda nie miałem zamiaru bić w nich rekordów świata, ale jak na moje bieganie bariera 3:30 w debiucie maratońskim to było to COŚ. Maraton skończyłem z czasem 3:33:32, ale obutach będę pamiętał do końca życia.
Ten ich minimalizm, tą dynamikę z pokonywanym każdym krokiem,
dopasowanie do stopy i przewiewność. No dobra chyba za bardzo
popłynąłem w tych wspomnieniach. Czas wrócić na ziemię i zobaczyć, ile
pozostało ze starego adiosa w jego nowej odsłonie.

Z wyglądu „klasyk”
Patrząc na obecne standardy butów startowych to but musi posiadać,
pełno pianki jak najbardziej oddającej energię, carbon, kołyskową
konstrukcję podeszwy i najlepiej wagę piórkową. Adios nie próbuje być
nowoczesny, on jest standardowy, żeby nie powiedzieć nudny. On poszedł
dalej swoją utartą ścieżką bycia surową startówką. W nim trzeba sobie
mocno napracować z tempem, żeby coś od niego dostać. Tu nie ma pójścia
na łatwiznę i kompromisy.
„Retro” cholewka
Czemu piszę, że reto bo mamy tu wykończenie zamszowe takie jak w starym
dobrym adiosie. To było to coś co wyróżniało go na tle innych
startówek nie tylko ze stajni adidasa. Mamy tu też siateczkową bardzo
przewiewną cholewkę, jak w startym bucie. Jest też sztywny i bardzo
dobrze trzymający zapiętek. Plusem cholewki są dodatkowe oczka do
sznurówek na wysokości podbicia, co ma gwarantować jeszcze lepsze
dopasowanie do stopy.
Powiew świeżości, czyli brak boosta
Cała dynamika starszych wersji adiosów opierała się na technologii
boost. Obecnie prym w butach startowych w koncernie wiedzie pianka
Lightstrike Pro. W adoios 6 jest ona połączona z Lightstrike, która
odpowiada za amortyzację. Taki kompromis ma dwie zalety: jedno, że mamy
większy „zapas” energii na przodzie buta a dwa jak będziemy uderzać
zmęczeniowe z pięty to mamy bufor bezpieczeństwa. Oczywiście za
stabilność buta odpowiada system TORSION.
Wrażenia są, ale……..
Pierwsze to waga, przewiewność i dynamika tu jest wszystko co but
startowy powinien posiadać. Czyli mamy same plusy. Dodatkowo podeszwa
na spodzie jest wykończona gumą Continental, co gwarantuje jej mega
przyczepność. Konstrukcja z zadartym lekko rodem powoduje, że cały czas
stopa chce pracować tylko na przodostopiu co akurat uważam za bardzo
dobre. But podczas treningów bardzo chętnie współpracuje ze stopą i
dodatkowo napędza nasze ciało.
W tych wszystkich plusach jest też odrobina minusów.
But posiada ażurową cholewkę z przodu, która niestety jest bardzo
sztywna i mało elastyczna co u niektórych powoduje dyskomfort.
Czy pobiegł bym w nich maraton?
Niestety z żalem muszę powiedzieć nie. Dla mnie osobiście obecna
wersja adiosa to jest but stworzony idealnie pod biegi na 5 i 10
kilometrów. Wiem, że znajdą się śmiałkowie, którzy powiedzą, że jest to
but tak samo dobry na maraton jak i na 5 km, ale ja jednak wolę mieć
zapas amortyzacji i poczucie komfortu. Przecież wiadomo, że
przebiegniemy dystans w każdym bucie tylko w zależności na co
stawiamy. Myślę, że adidas wypełnił niszę w modelach butów. Pod maraton
mamy adizero Pro 2 a za chwile Pro 3 oraz Prime X. Na dystanse 5 i 10
km mamy takimi Sen oraz adiosa 6, a jeżeli chodzi o but treningowo
startowa mamy tu Bostona 10
.
Podsumowanie
But bardzo szybki i wymagający. Podążający dalej drogą minimalizmu w
butach startowych. Sprawdzi się na szybkich treningach i krótkich
zawodach od 5-10 km.
Drop 8mm
Przeznaczenie – starty (5-10 k) szybkie jednostki treningowe
Waga 245 g (10 US)
Cena 550

