IMG_9584

adidas Adizero Adios 6

Pamiętam swoje pierwsze buty na maraton. Wtedy wybór padł na adidas Adizero Adios 3 buty z mocnym zacięciem na szybkość.  Bezkompromisowe i dające dużą dawkę energii. Co prawda nie miałem zamiaru bić w nich rekordów świata, ale jak na moje bieganie bariera 3:30 w debiucie maratońskim to było to COŚ. Maraton skończyłem z czasem 3:33:32, ale obutach będę pamiętał do końca życia.
 

Ten ich minimalizm, tą dynamikę z pokonywanym każdym krokiem,

dopasowanie do stopy i przewiewność. No dobra chyba za bardzo

popłynąłem w tych wspomnieniach. Czas wrócić na ziemię i zobaczyć, ile

pozostało ze starego adiosa w jego nowej odsłonie.

 Z wyglądu „klasyk”

 Patrząc na obecne standardy butów startowych to but musi posiadać,

pełno pianki jak najbardziej oddającej energię, carbon, kołyskową

konstrukcję podeszwy i najlepiej wagę piórkową. Adios nie próbuje być

nowoczesny, on jest standardowy, żeby nie powiedzieć nudny. On poszedł

dalej swoją utartą ścieżką bycia surową startówką. W nim trzeba sobie

mocno napracować z tempem, żeby coś od niego dostać. Tu nie ma pójścia

na łatwiznę i kompromisy.

 „Retro” cholewka

 Czemu piszę, że reto bo mamy tu wykończenie zamszowe takie jak w starym

dobrym adiosie. To było to coś co wyróżniało go na tle innych

startówek nie tylko ze stajni adidasa. Mamy tu też siateczkową bardzo

przewiewną cholewkę, jak w startym bucie. Jest też sztywny i bardzo

dobrze trzymający zapiętek. Plusem cholewki są dodatkowe oczka do

sznurówek na wysokości podbicia, co ma gwarantować jeszcze lepsze

dopasowanie do stopy.

Powiew świeżości, czyli brak boosta

Cała dynamika starszych wersji adiosów opierała się na technologii

boost. Obecnie prym w butach startowych w koncernie wiedzie pianka

Lightstrike Pro. W adoios 6 jest ona połączona z Lightstrike, która

odpowiada za amortyzację. Taki kompromis ma dwie zalety: jedno, że mamy

większy „zapas” energii na przodzie buta a dwa jak będziemy uderzać

zmęczeniowe z pięty to mamy bufor bezpieczeństwa. Oczywiście za

stabilność buta odpowiada system TORSION.

Wrażenia są, ale……..

Pierwsze to waga, przewiewność i dynamika tu jest wszystko co but

startowy powinien posiadać. Czyli mamy same plusy. Dodatkowo podeszwa

na spodzie jest wykończona gumą Continental, co gwarantuje jej mega

przyczepność. Konstrukcja z zadartym lekko rodem powoduje, że cały czas

stopa chce pracować tylko na przodostopiu co akurat uważam za bardzo

dobre. But podczas treningów bardzo chętnie współpracuje ze stopą i

dodatkowo napędza nasze ciało.

W tych wszystkich plusach jest też odrobina minusów.

But posiada ażurową cholewkę z przodu, która niestety jest bardzo

sztywna i mało elastyczna co u niektórych powoduje dyskomfort.

Czy pobiegł bym w nich maraton?

 Niestety z żalem muszę powiedzieć nie. Dla mnie osobiście obecna

wersja adiosa to jest but stworzony idealnie pod biegi na 5 i 10

kilometrów. Wiem, że znajdą się śmiałkowie, którzy powiedzą, że jest to

but tak samo dobry na maraton jak i na 5 km, ale ja jednak wolę mieć

zapas amortyzacji i poczucie komfortu. Przecież wiadomo, że

przebiegniemy dystans w każdym bucie tylko w zależności na co

stawiamy. Myślę, że adidas wypełnił niszę w modelach butów. Pod maraton

mamy adizero Pro 2 a za chwile Pro 3 oraz Prime X. Na dystanse 5 i 10

km mamy takimi Sen oraz adiosa 6, a jeżeli chodzi o but treningowo

startowa mamy tu Bostona 10.

Podsumowanie

 But bardzo szybki i wymagający. Podążający dalej drogą minimalizmu w

butach startowych. Sprawdzi się na szybkich treningach i krótkich

zawodach od 5-10 km.

Drop 8mm

Przeznaczenie – starty (5-10 k) szybkie jednostki treningowe

Waga 245 g (10 US)

Cena 550

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *