IMG_5840

Asics Novablast 6: Japończycy znów nie wywrócili miski ryżu (i bardzo dobrze)

Stało się. Globalny bestseller japońskiego giganta doczekał się szóstego wcielenia

Ten sam but, który został oficjalnie okrzyknięty najpopularniejszym modelem wśród aktywnych biegaczy na Stravie – a umówmy się, wybredniejszego i bardziej czepliwego jury niż społeczność biegowa na Stravie po prostu nie ma. Jeśli tysiące ludzi codziennie klepią w nich kilometry i bezczelnie chwalą się tym w sieci, to coś musi być na rzeczy.

Patrzysz na „szóstkę”, potem na „piątkę” i myślisz sobie: „No zaraz, przecież oni tu prawie nic nie zmienili…”

I masz absolutną rację. Ale też okropnie się mylisz.

Dobra, może za bardzo odpływam w jakieś japońskie ZEN i filozofię Kaizen, ale prawda jest taka, że Asics opanował do perfekcji sztukę, z którą większość marek ma potężny problem: nie naprawia tego, co nie jest zepsute. Zamiast robić rewolucję na siłę, dławić nas nowinkami z kosmosu i wywracać całą miskę ryżu do góry nogami, Japończycy po prostu biorą dłuto i z aptekarską precyzją poprawiają wyłącznie to, co faktycznie wymagało poprawki.

I właśnie za to biegacze go kochają. Novablast 6 to wciąż ta sama, genialna, lekka treningówka z dynamicznym zacięciem, która wybacza błędy, daje przyjemną sprężystość i nie udaje buta ze sztywną karbo-płytką dla olimpijczyków. Po prostu zakładasz i robisz swoje.

Dostaliśmy subtelne ewolucje dokładnie tam, gdzie były potrzebne – bez zbędnego marketingu i obietnic, że w nowej wersji samoczynnie poprawisz życiówkę o pięć minut.

Gdzieś już to widziałem?

Gdyby stawić „szóstkę” i „piątkę” obok siebie w tym samym kolorze, niewprawne oko mogłoby uznać, że ktoś w Asicsie wziął urlop i po prostu przełożył stary projekt do nowego pudełka. Ale bez paniki — Diabeł, jak zwykle, tkwi w detalach.

Kiedy przyjrzymy się bliżej, okazuje się, że nowy Novablast wreszcie optycznie odmłodniał i nabrał lekkości. Najlepszy ruch? Cholewka. Wreszcie została nieco zwężona na wysokości palców, co jest ukłonem w stronę każdego, komu stopa w poprzedniku potrafiła tańczyć. Nareszcie trzymanie jest idealne. Sam materiał bardzo przypomina ten z droższego brata, Superblasta 2 — a taki “recykling” świetnych rozwiązań to ja akurat bardzo szanuję.

Magia ukryta w podeszwie.

Dotychczas Novablasty polegały na jednej podeszwie z jednej pianki o jednolitej gęstości. Prosto i bez kombinowania. W najnowszej edycji Japończycy postanowili jednak dorzucić mały akcent extra: na przodostopiu wylądował tzw. POD, czyli poduszeczka do zadań specjalnych wycięta z pianki FF TURBO SQUARED. Reszta podeszwy to stary, dobry i ceniony za maślaną miękkość FF Blast MAX. Całość wykończono bieżnikiem z gumy ASICSGRIP, co brzmi jak obietnica, że wreszcie nie zaliczymy poślizgu na pierwszym mokrym zakręcie.

A jak to wszystko działa w praktyce?

A no powiem tak: Japończycy odrobili lekcje na szóstkę z plusem. But wciąż jest lekki, fantastycznie przewiewny i aż sam się rwie, żeby wkręcić go na wyższe obroty. Bicie w nim kilometrów w formie rozbiegań – nawet do tempa 4:20 min/km – to czysta przyjemność. To oznacza jedno: trafi idealnie w potrzeby jakieś 90% biegaczy. Niezależnie od tego, czy truchtasz po 7:00, lecisz stabilne 5:00, czy doginasz po 4:20, dostajesz ten sam wysoki poziom komfortu.

A co z tym magicznym POD-em?

Czuć dodatkową dynamikę z przodu stopy. Żeby była jasność — to nie jest podnoszący z nóg dynamit, ale też nie takie było założenie tego buta. Ta dodatkowa sprężystość wybornie działa do tempa około 3:40 min/km. Dopiero powyżej tej granicy można poczuć, że nogi chcą lecieć szybciej, niż podeszwa jest w stanie oddać energię. Przy długich, szybkich odcinkach (typu 600–800 m) zaczyna to być zauważalne, ale na krótkich, żwawych interwałach spisuje się bez zarzutu.

Co najważniejsze: wreszcie wyeliminowano największy grzech poprzedników, czyli zerową przyczepność na mokrym asfaltowym pojezierzu. ASICSGRIP znany ze startówek robi robotę — but wreszcie klei się drogi jak powinien.

Podsumowanie

Szósta odsłona wyraźnie pokazuje, że w Asicsie potrafią słuchać klientów i poprawiać błędy z aptekarską precyzją. Zamiast wywoływać rewolucję, odświeżają to, co trzeba. Stworzyli na wylot uniwersalny but treningowy, który oferuje miękkość, zwrot energii i komfort na poziomie wystarczającym dla zdecydowanej większości z nas. I to chyba najlepiej tłumaczy, dlaczego akurat ten model tak bezczelnie rządzi na Stravie.

Żeby nie było jednak tak słodko — mam jedną, w pełni subiektywną uwagę. Jak dla mnie, pianka w podeszwie mogłaby być kropelkę sztywniejsza. Osobiście bardzo cenię sobie nieco twardsze, bardziej zwarte podłoże pod stopą, ale… to już wyłącznie moje prywatne widzimisię.

Wybiegane 120 km
waga buta dla rozm 45 – 278g
cena 709,99

Z kodem BIEGOWYWARIAT15 dostajecie -15 % od ceny regularnej

Tags: No tags

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *